Wodospady Iguazu – Iguaçu

„Szał się nie kończy, iż ta wściekłość trwa i będzie trwała, za tydzień, za rok, za sto lat. Najdziwniejszą rzeczą w Iguazu jest właśnie niesłychana i wprost niedopuszczalna trwałość wodospadu , który powinien by się urwać, wyczerpać, skończyć z powodu tak straszliwego zużycia energii… a jednak woda spada i spada z góry na dół, a piany i tęcze, światła, drżenia są na wieczność prawie” – pisał Witold Gombrowicz w swych „Wędrówkach po Argentynie”

Wodospad Iguazu, a raczej Yguasu, oznacza po prostu wielką wodę. Znajduje się na granicy argentyńsko-brazylijskiej. Ma szerokość około 2 km i składa się z 275 odrębnych wodospadów. 80% obszaru wodospadu jest na terytorium Argentyny, natomiast pozostałe 20% na obszarze Brazylii. Granica argentyńsko-brazylijska przebiega centralnie przez Diabelską Gardziel (hiszp. Garganta del Diablo), największą kaskadę wodospadu Iguazu. Woda w tym miejscu spada aż z 82 m, a więc z wysokości większej niż wodospad Niagara.

Odgłos spadania wody można usłyszeć z odległości nawet 24 km. W ciągu jednej godziny (w porze deszczowej) spada jej 140 milionów ton. To siedem razy więcej niż przelewa się przez wodospad Niagara. Eleonore Roosevelt, żona amerykańskiego prezydenta, ujrzawszy wodospady Iguaçu, powiedziała: „W ich obliczu nasza Niagara to strumień wody z kuchennego kranu „.

Wodospad znajduje się na rzece Iguazú, która przez większą część swojej długości stanowi naturalną granice między Argentyną a Brazylią.

Jedna z legend Indian Guarani opowiada o powstaniu wspaniałych wodospadów. Zgodnie z ich wierzeniami, światem rządził bóg pod postacią węża. Nazywał się M`Boi i był synem najwyższego boga Tupa, który od dłuższego czasu szukał dla swojego syna kandydatki na żonę. Spodobała mu się Naipi, córka wodza plemienia Guarani – tak piękna, że rzeka Iguazu wstrzymywała swój nurt, gdy dziewczyna przeglądała się w jej wodach. Nieziemska uroda okazała się dla Naipi przekleństwem, ojciec bowiem obiecał oddać jej ręke M`Boiowi. Jednak w dniu składania ofiary dziewczynę porwał dzielny wojownik Taroba, który się w niej zakochał. Młodzi popłyneli czółnem w dół rzeki. Rozwścieczyło to boga M`Boia. Przybył więc na ziemię i stworzył gigantyczny wodospad, który pochłonął kochanków. I żeby ukarać ich jeszcze bardziej, zamienił Naipi w jedną ze skał pośrodku wielkiej wody, a Taroba w palmę stojącą na skraju urwiska.

 

Jak zwiedzać Wodospady Iguazu? Argentyna czy Brazylia?

Niestety w obu przypadkach będziecie zwiedzać w tłumie. W dzisiejszych czasach wodospady są zwykłą atrakcją turystyczną, no może nie taką zwykłą ale na pewno dobrze zorganizowaną. Trzeba przyznać że zadbano praktycznie o wszystko co umila czas przeciętnemu zjadaczowi empanadasów. Generalnie najlepiej wybrać się z rana. Jest wtedy większa szansa na mniejszą ilość ludzi oraz na zobaczenie ruszających się zwierząt – tych co nie są ludźmi ;).

Po stronie Argentyńskiej wokół wodospadów znajdują się rozległe trasy turystyczne. Spacerować można tam nad samymi wodospadami – i to dosłownie. Ta część  będzie atrakcyjniejsza dla tych wszystkich którzy lubią przyrodę, przyrodę i jeszcze raz przyrodę z mniejszym naciskiem na wodospady.

Bilet do parku od strony Argentyńskiej to wydatek rzędu 330 pesos (styczeń 2017). Park czynny jest w godzinach 8:00-18:00.

Atrakcje na miejscu:
– Podpłynięcie łodzią pod sam wodospad (Podpłynięcie pontonem pod wodospad trzeba wcześniej zarezerwować. Można to zrobić na miejscu)
– Przepłynięcie rzeką od strony Argentyńskiej
– Przelot helikopterem

Po stronie Brazylijskiej zobaczycie całą panoramę kaskad. Stąd dopiero widać ogrom i potęgę tego żywiołu. Koszt biletu wstępu do parku od strony Brazylijskiej to ok 50 zł (luty 2016). W tej cenie wliczone jest wejście na teren parku oraz przejazd piętrowym autobusem. Na brazylijską część możecie spokojnie przeznaczyć minimum 3 godziny, plus około jednej na dojazd.

Moim zdaniem dwa dni wystarczą na zobaczenie wszystkiego, co jest do zobaczenia po obu stronach.

Kiedyś wodospady można było obserwować też po stronie paragwajskiej (Saltos de Guaira, największe wówczas wodospady świata), niestety, kraj ten postawił na przemysł kosztem natury. W ich miejsce powstał sztuczny zbiornik, zasilający olbrzymią hydroelektrownie, która pokrywa 95% zapotrzebowania kraju na elektryczność, a nadwyżki sprzedaje Brazylii.

Dojazd:
Nie ma żadnego problemu z przekroczeniem granicy między Argentyną i Brazylią (kursują autobusy, odprawa trwa 10 minut, kierowca zbiera paszporty i wszystko załatwia).

My do wodospadów Iguazu dolecieliśmy z Rio de Janeiro samolotem..no wiecie, nie dosłownie do wodospadów. Port lotniczy, a raczej porcik znajduje się w Foz do Iguaçu (Brazylia). Właściwie to przypomina małe lotniska jakie możemy zobaczyć na amerykańskich filmach o Afryce. W około dżungla, mały budynek i kawałek pasa startowego. Na miejscu znajduje się bankomat z którego nie polecam korzystać – okazało się że pobrał mi dosyć wysoką prowizje co mi się nie spodobało. Rzuciłem w jego kierunku zabójczy wzrok i odszedłem na pięcie. 

W punkcie informacyjnym, który znajduje się w środkowej części terminalu dostaniecie mapę i informację na temat dotarcia do wodospadów. Zaraz po wyjściu z lotniska znajdują się szafki na bagaż. Niestety nikt nie umiał nam wytłumaczyć jak one działają, albo my tego nie rozumieliśmy 🙂 Z terminalu kursują autobusy „miejskie” które dowożą bezpośrednio pod Park.

Po wejściu do autobusu poprosiłem kierowcę o bilety. Ten kiwnął głową w bok, wskazując tylną część autobusu. Nie skumałem , więc poprosiłem jeszcze raz – sytuacja się powtórzyła. Popatrzyłem a tam dwa metry za kierowcą w środku autobusu siedziała kobieta w kasie i sprzedawała bilety! Jak to działa? Przecież to nierentowne. Szkoda tylko , że nie można było tam kupić czegoś do jedzenia lub picia. Może, powinienem podsunąć im ten pomysł?

Pogoda:

Od maja do sierpnia trwa pora sucha, z niższymi temperaturami i mniejszą ilością deszczy. Jeśli chcecie zobaczyć Iguazu w całej swojej okazałości, zaplanujcie swoją wizytę między grudniem a lutym – ale ponieważ jest to pora deszczowa, to może się Wam przydać peleryna.

Zdrowie:

Należy zabrać środki przeciw komarom i tabletki antymalaryczne, zaszczepić się przeciwko żółtej febrze, durowi brzusznemu i żółtaczce. Trzeba też uważać na chorobę zwaną Denga. Mieszkańcy Misiones mówili nam, że jest to spory problem który władze zamiatają pod dywan nie chcąc tracić turytów.

Nigdy nie nastawiam się na to, że widok będzie całkowicie, totalnie, ę, ą zachwycający. W dobie photoshopów, programów wszystko można przedstawić jako niezwykłe i wyjątkowe. Uważam jednak, że wodospady są miejscem, które trzeba odwiedzić będąc w tej części świata. To taka perełka, która niektórych zachwyci innych wprawi w zdumienie a jeszcze innych.. zmoczy. Tak czy inaczej każdy coś z tego miejsca wyniesie – jak nie wspomnienia to może jakąś chorobe tropikalną – czego nikomu nie życzę.

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*